„Pokój numer 304, głos poszkodowanych”
Na mej twarzy widnieje uśmiech,
Zaś po policzkach spływają łzy...
Ostrze noża u moich nadgarstków
Głosy, którym ufałem, z uśmiechem karmiły mnie kłamstwami
...mnie... patologiczną ofiarę
Płaczę, wpatrując się w karmazynową ciecz,
Płynącą kropla po kropli, rurką
Nie jestem w stanie nawet przeciąć linii własnego życia...
...patologiczna ofiara
Biały pokój, barwiony czerwienią ran,
Pogłębię je jeszcze bardziej,
Bardziej...
Bardziej...
W tłumie,
Pełen poczucia samotności,
Niknę, nie mogąc nic zrobić
Chyba jutro już mnie nie odwiedzi...
Noc szesnastego roku życia
Noc, wypełniona przerażeniem,
Noc, drżąca z zimna,
Kłębiąca się noc, za nocą,
Słabnę coraz bardziej, zagłębiając się w noc
Chyba jutro już mnie nie odwiedzi...
Noc szesnastego roku życia
Ofiary nie mają prawa głosu
Mając dwanaście lat,
Wciąż w zamknięciu, bez promienia światła
Pomimo mych skłonności wegetariańskich,
Dostawałem raczej krwiście przyrządzone...
Kociątko
Tato... Mamo...
Pogłębię te barwione czerwienią rany,
Bardziej...
Bardziej...
W tłumie,
Pełen poczucia samotności,
Niknę, nie mogąc nic zrobić
Chyba jutro już mnie nie odwiedzi...
Noc szesnastego roku życia
Noc, wypełniona przerażeniem,
Noc, drżąca z zimna,
Kłębiąca się noc, za nocą,
Słabnę coraz bardziej, zagłębiając się w noc
Chyba jutro już mnie nie odwiedzi...
Noc szesnastego roku życia
Ucichnę, zamknę oczy,
Mając pod powiekami twarz mamy i taty
Ile byście się nie śmiali, ile byście nie płakali
Już nie wrócę
Ta zimna noc, która osuszyła wszystkie łzy,
...To pożegnanie
Podcinam sobie żyły...
Chyba jutro już mnie nie odwiedzi...
Noc szesnastego roku życia